Nareszcie mam chwilę wolną. Mało mi było pracy, domu, szkoły, więc dorzuciłam sobie jarmarki rękodzieła. Tylko w grudniu uczestniczyłam we dwóch, dzięki czemu przez półtora miesiąca nie miałam ani jednego wolnego weekendu. Do tego sprzątanie, prezenty, urodziny koleżanki, rozmaite, drobne awarie w domu, problemy zdrowotne, nie wiem jak poważne, moje i rodziny... Same przyjemności.
Do tego UFO zalegające na wszystkich płaskich powierzchniach mieszkania. Łącznie z podłogą...
Na początku grudnia z Chorzowie- Batorym odbył się Jarmark Rzeczy Ładnych:




A tydzień przed Gwiazdką Jarmark Świąteczny w Tychach:




W Chorzowie wśród osób odwiedzających przeprowadzona została ankieta, które stoisko jest najładniejsze. Zgadnijcie, kto wygrał?(w tym miejscu pragnę pozdrowić J. i A., dzięki którym się tam znalazłam). Jarmark w Tychach, w przeciwieństwie do jarmarku chorzowskiego, odbywał się pod gołym niebem. A dokładniej w drewnianych domkach. Na środku placu ustawiono kilkunastometrowy namiot. Ponieważ w piątek trochę wiało, namiot się urwał, o włos minął domek nr 17 i walnął w domek obok. Dobrze, że nikt nie znalazł się na jego drodze... mogło być nieciekawie (pozdrawiam organizatorów, mam nadzieję, że za rok lepiej zadbają o bezpieczeństwo).
Przez ten nawał obowiązków, zaniedbałam nieco swoje ozdoby świąteczne. Na choince znalazły się gwiazdki szydełkowane, gwiazdki z koralików oraz czekoladowe bombki. Na ścianie wieniec (skromny) i kilka gwiazdek:


Elfy miały się znaleźć na choince, ale oczy im odpadają. Klej coś nie chce trzymać:

Na zakończenie chciałabym życzyć wszystkim, aby ten rok był lepszy niż poprzedni. A wszystkie zmiany, które zachodzą w Waszym życiu niech będą zmianami na lepsze.